Oświadczenie burmistrza Gminy Milicz - 28.03.2011 r.

Milicz, 28.03.2011r.

Oświadczenie

Osoby sprawujące funkcje publiczne z założenia powinny podlegać ciągłemu dozorowi mediów. To dziennikarze powinni patrzeć na ręce prezydentom, wójtom, burmistrzom czy radnym, dlatego zdaję sobie sprawę z niezręczności sytuacji, gdy to burmistrz krytykuje lokalny tygodnik. Ograniczałem więc swoje publiczne wypowiedzi w sprawie rzetelności materiałów prasowych zamieszczanych w tygodniku „Głos Milicza”, jednak w związku z ostatnimi publikacjami (patrz: sprostowanie do relacji z komisji budżetowej Rady Miejskiej z 22 marca 2011 roku) zmuszony jestem zająć stanowisko. Jeżeli bowiem dochodzi do powtarzającego się publikowania nieprawdziwych informacji, mam obowiązek zareagować – po to, aby czytelnicy, mieszkańcy gminy Milicz i naszego powiatu zdawali sobie sprawę ze skali tego zjawiska.

Redakcje mają prawo do przyjmowania pewnych założeń programowych, reprezentowania poglądów bądź środowisk, a tym samym do różnej oceny faktów, choć nie powinny kłuć w oczy swoimi sympatiami politycznymi. Nie mają jednak prawa do pisania nieprawdy i manipulowania faktami, a z tym, niestety, mamy do czynienia w przypadku, przynajmniej części publikacji, Głosu Milicza. Pisać to jest mi szczególnie trudno, ponieważ przez pięć lat sam przecież byłem dziennikarzem tej redakcji. I jak każdy dziennikarz popełniałem błędy, zamieszczałem sprostowania. Czymś innym jest jednak pomyłka w nazwisku, błąd w podanych liczbach, a nawet zbyt pobieżna analiza opisywanego zagadnienia – to się zdarza. Jednak wkładanie ludziom w usta słów, których oni nie wypowiedzieli, opisywanie jako rzeczywistych zdarzeń czy wypowiedzi, które w ogóle nie miały miejsca, albo kompletne przekręcanie zapisów dokumentów przygotowywanych w Urzędzie Miejskim (a wszystko to opisałem w ww. sprostowaniu do tekstów redaktora W. Zdobylaka z 22 marca) – to w żadnym wypadku nie mieści się w standardzie dziennikarstwa.

Piszę o tym dlatego, że nie jest to pierwszy przypadek manipulacji dokonanej przez red. Zdobylaka i publikowanej w Głosie Milicza: jeszcze rok temu, w czasie kampanii wyborczej, w obecności redaktor naczelnej  Jolanty Sławenty wykazałem p. Zdobylakowi pisanie nieprawdy (Głos Milicza opublikował wtedy na swojej stronie internetowej i w wydaniu papierowym sprostowanie oraz przeprosiny). Jak widać, nie przyniosło to jednak efektu, a kolejne teksty są publikowane przy aprobacie – inaczej nie mogłyby trafić do druku – red. naczelnej. J. Sławenty. Dlaczego tak się dzieje: czy to zwykły brak profesjonalizmu, czy może właśnie „linia” gazety? Nie wiem.

W ostatnim czasie nie reagowałem i nie wnosiłem o publikowanie sprostowań, nie mam na to czasu, ale w obliczu kolejnego przekroczenia barier, które dla dziennikarza i gazety winny być nienaruszalne, nie mam zamiaru udawać, że nic się nie dzieje. Tym bardziej, że inni czytelniczy mogą nie zdawać sobie sprawy, że są najnormalniej w świecie wprowadzani w błąd (przecież dziennikarz to zawód zaufania społecznego). Redakcja Głosu Milicza aż nadto wyraźnie wskazuje swoich politycznych faworytów, pozostawiam to ocenie czytelników. Jednak są granice, których nawet w takim wypadku nie powinno się przekraczać.

Na koniec przypomnę jedynie, co w tej sprawie mówi Prawo prasowe:

Art. 6. 1. Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

Art. 12. 1. Dziennikarz jest obowiązany:

1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.

Z poważaniem
Paweł Wybierała
Burmistrz gminy Milicz

 
milicz.pl